Kłodzko - miłość od pierwszego wejrzenia

Kłodzko – miłość od pierwszego wejrzenia. Jakie było to wejrzenie? Takie, jak widać na zdjęciu zrobionym z dworcowego peronu. Na pierwszym planie wieże klasztoru franciszkanów i kościoła pw. Matki Bożej Różańcowej, między nimi kryje się wieża ratuszowa, a dalej są brunatne stoki twierdzy.

000

Ruszyłam na poszukiwanie kwatery… i znalazłam się w przecudnym miejscu.

Minęłam wspomniany kościół i kamienicę z wilkiem na fasadzie. Przeszłam przez średniowieczny most z barokowymi figurami i trafiłam na pochyły rynek z piękną fontanną. Szłam dalej krętymi, wąskimi uliczkami, raz w górę, raz w dół. Zachwyciły mnie stojące wzdłuż nich zabytkowe kamienice.

 

Po lewej stronie mignęły potężne czerwone wieże kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, po prawej – ogromna, górująca nad miastem twierdza.

113

086

Tak, tego pierwszego dnia, tuż po przyjeździe, widziałam prawie wszystkie najważniejsze miejsca, bo żeby dotrzeć na kwaterę, musiałam przejść przez niemal całą zabytkową część miasta. I wcale nie czułam ciężaru walizki, bo Kłodzko mnie zaczarowało. W ulotce reklamowej przeczytałam, że jest jednym z najpiękniejszych miast Dolnego Śląska. Zaryzykowałaby stwierdzenie, że i całej Polski.

Kwatera, dzięki której widziałam tak wiele, to Centrum Noclegowe Amfiteatr. Nieco oddalone od miasta, na tyłach twierdzy, w parku bardziej przypominającym las. Jest miejsce na przyczepy campingowe, są domki, jest i hotel, w którym miałam niewielki, czysty pokój z łazienką. To miejsce dla każdego, kto ceni spokój i ciszę i woli, by o poranku budziły go ptasie trele zamiast budzika.

Zatrzymałam się tam na kilka dni, by zwiedzić Kotlinę Kłodzką. Widziałam mnóstwo miejsc znanych (Lądek, Duszniki, Kudowa) i mniej znanych (Gorzanów, Międzygórze, Trzebieszowice), ale o nich napiszę w następnym artykule. Teraz zajmę się Kłodzkiem, a zacznę od twierdzy.

W X wieku tu, gdzie dziś jest twierdza, był drewniany gród warowny, wzmiankowany przez kronikarza Kosmasa. W swojej Kronice Czechów podaje on, że w 981 roku zmarł ojciec świętego Wojciecha, czeski książę Sławnik, właściciel leżącego nad rzeką Nysą grodu o nazwie Kladsko. Jednak historyczne przekazy i odkrycia archeologiczne przekonują, że ludzie musieli mieszkać tu dużo wcześniej.

075

Miejsce było wymarzone – wysoka góra, zwana dziś Górą Forteczną, chroniła mieszkańców przed wrogami, a płynąca w dole Nysa dawała im pożywienie. Dwa stulecia później na miejscu grodu wyrósł zamek, późniejsza siedziba władców Hrabstwa Kłodzkiego.

078

079

W XVI wieku na zlecenie Ernesta Bawarskiego powstał zamek dolny. Ernest, jako najmłodszy potomek rodu Wittelsbachów, został przeznaczony przez ojca na księdza. Ale nie po drodze mu było z karierą duchowną – mimo nacisków książąt Rzeszy i samego papieża nie przyjął święceń kapłańskich. Wybrał życie świeckie. W roku 1549 nabył Hrabstwo Kłodzkie. Nie porządził nim długo, bo w 1560 roku zmarł w tajemniczych okolicznościach. Pochowany został w kościele augustianów na zamku, ale wkrótce jego szczątki trafiły do rodzinnego grobowca w Monachium. W kłodzkiej twierdzy pozostała tylko oryginalna tablica nagrobna Ernesta. Wmurowano ją w ścianę donżonu. Jest jednym z najstarszych renesansowych pomników nagrobnych w Kotlinie Kłodzkiej i jednym z niewielu elementów ocalałych z dawnego zamku.

089

Średniowieczny zamek zniknął po przejęciu władzy w Kłodzku przez Prusaków na mocy podpisanego w 1742 roku traktatu wrocławskiego, kończącego pierwszą wojnę śląską. Na rozkaz króla Fryderyka II Wielkiego w jego miejscu powstał wspomniany donżon, budowla z wieżą obserwacyjną osłonięta łańcuchem bastionów, kleszczy, redut i fos głębokich na dziesięć metrów. Donżon był centrum twierdzy, jej najważniejszym elementem i punktem ostatniego oporu. W jego kilkukondygnacyjnych kazamatach znajdowały się pomieszczenia dla załogi, zbrojownia, piekarnia, apteka, laboratorium i inne „instytucje” niezbędne do przetrwania.

087  081

W Bastionie Wysokim mieścił się lazaret, czyli szpital wojskowy. Opiekowano się w nim rannymi i umierającymi żołnierzami, przeprowadzano też zabiegi chirurgiczne. Większość z nich kończyła się amputacjami.

098

099
Noga w wiaderku. 

W latach 1790–1793 zbudowano rozległy system podziemnych chodników kontrminowych. Kilka lat później, w 1806 roku, wobec groźby ataku wojsk napoleońskich, twierdzę i miasto otoczono pasmem dziesięciu szańców. Powstał warowny obóz, który jednak uległ bratu Napoleona, Hieronimowi Bonapartemu.

080

Jeszcze w czasach pruskich twierdza, oprócz militarnych, pełniła też funkcje więzienne. Tu kilka miesięcy spędził baron Frederick von Trenck. W roku 1742 przybył do Berlina, gdzie został wcielony przez Fryderyka II do elity pruskiej jazdy, Carde de Crops. Cieszył się wielkimi względami króla, u jego boku brał udział we wszystkich dworskich uroczystościach. Podczas jednej z takich uroczystości poznał młodszą siostrę władcy, Annę Amalię. Między księżniczką a baronem zaiskrzyło. Król wpadł w gniew. Aby przerwać ten niegodny – z jego punktu widzenia – związek, oskarżył barona o knowania z wrogiem (akurat trwała druga wojna śląska) i osadził go w kłodzkiej twierdzy. Von Trenck wielokrotnie, nie szczędząc sił ani pieniędzy, próbował opuścić jej mury. Pieniądze były ogromne, w pierwszych miesiącach wydał równowartość sporej wsi. Co do wysiłków, to początkowo spełzały na niczym – raz nawet zakończył ucieczkę w więziennej kloace. Ale w końcu mu się udało. W noc wigilijną 1746 roku przekupił jednego z poruczników. Wspólnie obezwładnili wartowników i opuścili twierdzę. Wszczęto alarm, ale miejscowa ludność, wrogo nastwiona do Prusaków, kryła uciekinierów. Prawie pół wieku później baron von Trenck zakończył życie na gilotynie.

082

Więźniarką twierdzy była też Charlotta Ursinus. Urodziła się w 1760 roku. Jako dziewiętnastolatka, wbrew swej woli, poślubiła wiele lat starszego od niej, a w dodatku głuchawego dziadka, którego jedyną zaletą było bogactwo. Temperamentna Charlotta rozwiązała problem niechcianego małżeństwa, trując małżonka. Wraz z nim na tamten świat wysłała ciotkę, holenderskiego oficera i służącego. Podejrzewano ją też o zatrucie wody w studni podczas oblężenia Kłodzka w 1807 roku. Za wszystkie te przewiny została skazana na dwadzieścia pięć lat więzienia. Pozwolono jej wybrać miejsce odosobnienia. Charlotta wybrała kłodzką twierdzę, bo z jej okien widziała dach swojego dawnego domu. Po kilkunastu latach została zwolniona i wtedy mogła w pełni korzystać z odziedziczonej po mężu fortunie. Na mieście widziano ją w eleganckich strojach, obwieszoną kosztownościami. Gościła w najlepszych domach, sama przyjmowała lokalne osobistości. Zwano ją hrabiną Ursinus. Zmarła w 1836, a jedyne co po niej pozostało, to krzyż z nagrobka.

084

Po I wojnie światowej na mocy traktatu wersalskiego twierdzę rozbrojono. W czasie II wojny światowej w jej murach Niemcy zorganizowali filię obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Trzymali tu przeciwników politycznych, dezerterów z armii niemieckiej, a także jeńców różnych narodowości.

085

W połowie 1944 roku do kłodzkiej twierdzy Niemcy przenieśli z Łodzi fabrykę zbrojeniową AEG, a wraz z nią tysiąc pięciuset Polaków jako pracowników przymusowych. W kazamatach, po dwanaście godzin na dobę, produkowali części radiotechniczne do łodzi podwodnych oraz rakiet V-1 i V-2.

076

Dziś Twierdza Kłodzko jest jednym z najciekawszych i najokazalszych zabytków Dolnego Śląska. W 1960 roku została udostępniona zwiedzającym. Obejmuje prawie trzydzieści hektarów, ale zobaczyć można tylko jej niewielki fragment. „Niewielki” to może nie najlepszy wyraz, bo zwiedzanie tego fragmentu zajęło mi kilka godzin. Z przyjemnością łaziłam po fortecznych zakamarkach, z platformy artyleryjskiej Bastionu Widokowego podziwiałam panoramę Kłodzka i gdzieś tam w dali trochę niewyraźne zarysy gór.

092

Zwiedziłam ekspozycję w Wielkim Kleszczu prezentującą codzienne życie w twierdzy za czasów pruskich i lapidarium.

090

Odpuściłam sobie podziemny labirynt. Nie lubię kazamatów. Krąży wiele legend o ukrytych w nich kosztownościach. Niektórzy twierdzą, że schowano tam skarby wywiezione w czasie II wojny światowej z Wawelu, inni sądzą, że w podziemnych labiryntach złożono „złoto Wrocławia”, czyli depozyty z wrocławskich banków, które zaginęły w 1945 roku. Kto chce, niech szuka.

W dawnych wiekach u podnóża góry i stojącego na niej zamku powstało miasto. Aby jego mieszkańcy czuli się bezpiecznie, otoczono je murami, których pozostałości wciąż można zobaczyć w okolicy mostu świętego Jana. Do miasta prowadziły cztery bramy: Czeska, Ząbkowicka, Zielona i Mostowa. Dziś bram już nie ma, ale w cieniu Góry Fortecznej wciąż mieszkają ludzie. Kilka kroków od niej jest otoczony kamienicami plac Bolesława Chrobrego, czyli rynek.

 144

Kłodzki rynek jest pochyły. Północna pierzeja leży znacznie wyżej niż południowa. Na środku stoi ratusz, pokaźna neorenesansowa, bogato zdobiona budowla. Pierwszą siedzibę władz miejskich wzniesiono najprawdopodobniej na początku XIV wieku. Budynek, niszczony przez pożary, był wielokrotnie odbudowywany i przebudowywany zgodnie z panującymi stylami architektonicznymi. Najstarsza część ratusza łączy aż trzy style – do średniowiecznej wieży dodano renesansową galerię i barokowy hełm z iglicą. Po raz ostatni ratusz odbudowano w latach 1887–1890. Projektantem był niemiecki architekt Ewald Berger.

 023

Po II wojnie światowej na frontowej ścianie ratusza umieszczono tablicę z napisem: „Sprawiedliwością dziejową Polska odzyskała Kłodzko. Maj 1945 rok”.

027

Bardzo się cieszę, że piękne Kłodzko jest w naszych granicach, ale bądźmy sprawiedliwi, jego dzieje to wspólna historia Czechów, Niemców i Polaków. Nas nieprzypadkowo wymieniłam na końcu, bo tak naprawdę przez stulecia nie mieliśmy z Kłodzkiem za wiele wspólnego.

025
Inna tablica na kłodzkim ratuszu. 

Pisząc o twierdzy, wspomniałam, że średniowieczny gród na dzisiejszej Górze Fortecznej był własnością czeskiego księcia Sławnika. W XI wieku o Kłodzko walczyliśmy z Czechami, co kilka lat przechodziło więc z rąk Piastów w ręce Przemyślidów i z powrotem. W roku 1003 gród został zdobyty przez Bolesława Chrobrego, ale ponad sto trzydzieści lat później książę Sobiesław i Bolesław Krzywousty zawarli układ pokojowy, na mocy którego Kłodzko przypadło czeskiemu władcy.

141
Replika szesnastowiecznego miejskiego pręgierza.

W roku 1453 miasto stało się własnością husyckiego króla Jerzego z Podiebradów. Na początku XVI wieku przeszło we władanie dynastii Habsburgów. Podczas wojny trzydziestoletniej zostało zdobyte przez Austriaków, ale po I wojnie śląskiej w 1742 roku znów, na ponad dwieście lat, trafiło w ręce pruskie. Dopiero po II wojnie światowej Kłodzko, przez wieki zwane Glatz, powróciło do macierzy. Dawny wyraz „macierz” jest tu więc jak najbardziej na miejscu.

026
Dziewiętnastowieczne zabytkowe wnętrza wciąż służą władzom miejskim.

Przed głównym wejściem do ratusza jest dawna studnia z piękną barokową fontanną. Wielka koncha wspiera się na czterech delfinach. Na szczycie stoi lew w koronie oparty na herbowej tarczy. Ma dwa ogony. Lew z dwoma ogonami znajduje się w herbie Kłodzka nadanym mu w drugiej połowie XIII wieku przez króla Przemysła Ottokara II.

 024

Początkowo herbowy lew, jak każdy inny przedstawiciel tego gatunku, miał jeden ogon, ale potem go stracił. Nikt nie wie, jak to się stało. Są trzy wersje wydarzeń. Według pierwszej utłukli go nieuważni mieszczanie wracający z Pragi z otrzymanym od króla herbem. Według drugiej odpowiedzialni za stratę ogona są zbójcy, którzy napadli na mieszczan. Zwolennicy trzeciej wersji jako winnego wskazują królewskiego malarza, który zapomniał namalować ogon. Wszystko jedno, jak było. Gdy mieszczanie wrócili do króla z lwem bez ogona, ten na wszelki wypadek kazał namalować mu dwa. W rzeczywistości sam Przemysł Ottokar jako margrabia morawski w 1247 roku przyjął za swój herb lwa Przemyślidów, ale rozwidlił mu ogon. Gdy kilka lat później został królem Czech, dwuogoniasty lew stał się herbem królestwa.

Lew z dwoma ogonami trzyma też zegar na ścianie ratusza.

061

052

Z drugiej strony ratusza, na najbardziej pochyłej części rynku, stoi późnobarokowa kolumna maryjna. Figurę Najświętszej Marii Panny ufundowali w 1680 roku rajcy miejscy, jezuici oraz proboszcz kościoła pw. Matki Bożej Różańcowej jako wotum po ogromnym pożarze i szalejącej w Kłodzku epidemii dżumy, która pochłonęła prawie tysiąc pięćset ofiar – mieszkańców miasta. Kolumna miała chronić miasto przed innymi zarazami i kataklizmami. Wzorowano ją na kolumnie ufundowanej w 1650 roku w Pradze. 

022

Kolumna maryjna w Pradze w 1918 roku padła ofiarą antyhabsburskich demonstrantów, kolumna w Kłodzku do dziś zdobi rynek. Najwyżej stoi Matka Boża otoczona figurami Archanioła Gabriela, Anioła Stróża oraz świętych: Józefa i Floriana. Poniżej są czterej święci, orędownicy w chorobach zakaźnych: Franciszek Ksawery, Karol Boromeusz, Roch i Sebastian.

028

029  030

We wnęce śpi święta Rozalia, również chroniąca od zarazy.

031

Takie figury maryjne, typowe dla krajów Monarchii Habsburskiej, widziałam w wielu miastach Kotliny Kłodzkiej.

Nieopodal kolumny jest budynek dawnej gospody Paulanerbräu „Zum alten Fritz”. Zdobi go balustrada z wizerunkami zwierząt. Jednym z nich jest pies załatwiający potrzebę naturalną. Czego takiego jeszcze nie widziałam. 

060

Początkowo wokół rynku budowano drewniane domy. W połowie XIV stulecia pojawiły się murowane. W niektórych kamienicach zachowały się renesansowe, barokowe i klasycystyczne portale.

053

057

Najładniejsze kamienice stoją w południowej pierzei rynku. Zdobią je figurki Murzynka, jelenia i niedźwiedzia. W kamienicy „Pod Murzynkiem” mieści się najstarsza w Kłodzku bez przerwy działająca apteka. Apteka znajduje się również w kamienicy ozdobionej rzeźbą leżącego jelenia. W kamienicy z płaskorzeźbą niedźwiedzia był kiedyś hotel „Pod czarnym niedźwiedziem”.  

056   058

Najcenniejszym zabytkiem kłodzkiej starówki jest kościół parafialny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Budowę świątyni zainicjowali joannici około 1344 roku, jednak dopiero pieniądze przekazane przez praskiego arcybiskupa Arnošta z Pardubic pozwoliły na jej ukończenie w XV wieku.

117
 Barokowa Czarna Brama dziś prowadzi na teren kościelny, ale kiedyś wiodła na przykościelny cmentarz.
Przejścia strzegą figury trzech jezuickich świętych:
Franciszka Ksawerego, założyciela zakonu Ignacego Loyoli i świętego Franciszka Borgiasza, propagatora kultu maryjnego.

 116

115

Charakterystyczną cechą świątyni są dwie wieże różnej wysokości. Starsza i wyższa zwana jest Białą, a młodsza, niższa – Czarną.

110

Późnogotycka budowla zachwyca ogromem i surowością, choć nie jest pozbawiona ozdób.

Przed głównym wejściem do kościoła stoi figura Nepomucena. Ufundował ją starosta kłodzki, baron Maksymilian Mitrowski z Mitrowic w 1720 roku.

112

Weszłam do środka i... niespodzianka. Z wyglądem zewnętrznym kontrastuje przebogate wnętrze – jedno z najpiękniejszych na Śląsku. Po wojnie trzydziestoletniej, w 1624 roku, gotycką świątynię przejęli jezuici i przystąpili do jej intensywnej przebudowy – w stylu barokowym. Ołtarz główny zaprojektował wrocławski jezuita Krzysztof Tausch, a drewniane konfesjonały i ambonę niemiecki rzeźbiarz Michał Klahr, który swoją wielką karierę rozpoczął właśnie od wystroju tej świątyni.

118  119

120
W ołtarzu stoi gotycka figura Madonny z lipowego drewna.

121  122
Ambona wspiera się na głowie świętego Pawła, który trzyma Pismo Święte.
W otwartej księdze można przeczytać słowa: „Wiara rodzi się ze słuchania”.

W kościele znajduje się nagrobek wspomnianego Arnošta z Pardubic. Dzieciństwo spędził w Kłodzku. Chodził do szkoły prowadzonej przez joannitów, ale do nauki zbytnio się nie przykładał… do czasu. Pewnego razu po nieszporach został na chwilę w kościele. Wtedy Najświętsza Panienka z obrazu odwróciła się do niego placami. Mały Arnošt uznał to za przestrogę przed złymi skutkami lekkomyślnego życia. Zaczął więc uczyć się tak pilnie, że w wieku dojrzałym stał się jedną z najważniejszych postaci średniowiecznej Europy. Zainicjował budowę katedry pw. świętego Wita i Uniwersytetu Karola w Pradze, był zaufanym współpracownikiem cesarza Karola IV i kandydatem na papieża. W testamencie zastrzegł, że chce spocząć w kłodzkiej świątyni. Zmarł 30 czerwca 1364 roku i zgodnie ze swoją wolą został pochowany w krypcie przed ołtarzem. Prawie sto lat po jego śmierci z nagrobka zaczęła wyciekać oleista ciecz o przyjemnym zapachu. Po raz drugi ciecz pojawiła się w dzień Bożego Ciała. Uznano to za cud i świadectwo szczególnej opieki, jaką arcybiskup otacza miasto.

125
Czternastowieczny nagrobek arcybiskupa.

124
Pomnik ufundowany z okazji 500. rocznicy jego śmierci.

Pisząc o małoletnim Arnošcie z Pardubic, wspominałam o joannitach. Zakony przez stulecia znacząco wpływały na rozwój miasta. Od wczesnego średniowiecza zakonnicy budowali w Kłodzku świątynie, prowadzili szpitale i szkoły. Nieopodal kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny zachowały się budynki pojezuickie: kolegium z charakterystycznymi podcieniami (dziś mieści się w nim liceum im. Bolesława Chrobrego) i konwikt – obecnie siedziba Muzeum Ziemi Kłodzkiej. Gdyby ostatniego dnia mojej wycieczki w Kotlinę Kłodzką nie pogorszyła się pogoda, pewnie bym je ominęła. Ale szczęśliwie słońce zaszło za chmury. Szczęśliwie, bo muzeum mnie zachwyciło. Szkoda, że czas biegł tak szybko – może to wina setek zgromadzonych tu zegarów – i nie mogłam dokładniej go obejrzeć.

 032

Najpierw trafiłam na maleńki uroczy dziedziniec, na którym zieleń sąsiaduje z kamiennymi rzeźbami.

033

Potem weszłam do budynku. Na parterze, w dawnym refektarzu, znajduje się biblioteka.

040

Na pierwszym piętrze są barokowy salon, zwany złotym, sala konferencyjna, a w dawnej dwukondygnacyjnej kaplicy – sala koncertowa.

 035

Jest przepiękna kolekcja szkła artystycznego i niesamowita wystawa Oczy czasu. Zegary mechaniczne popularne na Śląsku w XIX i w I połowie XX wieku. Pani kustosz dziękuję za miłą rozmowę nie tylko o zegarach.

034

036

039
Ten chłopek przewraca oczami zgodnie z ruchem wahadła.

038

041

W sięgających sześć metrów w głąb podziemiach konwiktu poznałam najdawniejsze dzieje Kłodzka. Dzieje najnowsze symbolizuje oryginalny wagon – pamiątka po exodusie ludności po II wojnie światowej.

042

043

Najstarszą ulicą Kłodzka jest ulica Czeska, będąca częścią dawnego traktu łączącego Pragę z Wrocławiem. Nie zachowały się stojące wzdłuż niej zabytkowe kamienice. Trzeba je było rozebrać w latach 50. i 60 XX wieku. Ściany budynków pękały, bo pod Kłodzkiem przed wiekami zbudowano podziemne miasto.

W otoczonym murem i korytem Nysy mieście brakowało miejsca na budowę nowych domów. Pożary i obce wojska niszczyły dobytek mieszkańców. Dlatego od XIII do XVIII wieku kupcy i rzemieślnicy drążyli pod Kłodzkiem tunele, chodniki i korytarze, budowali rozległe komory. Przechowywali w nich towary, które w chłodzie dłużej zachowywały świeżość, i słynne kłodzkie piwo – warzone jesienią leżakowało do wiosny i to było jedną z tajemnic jego wybornego smaku. Podziemnymi korytarzami kupcy dostarczali towary prosto do otaczających ratusz straganów. Rzemieślnicy dla bezpieczeństwa pod ziemię przenosili niektóre warsztaty, na przykład piekarnie. W czasie wojen mieszkańcy miasta w labiryncie szukali schronienia przed wrogim wojskiem.

048

W razie potrzeby w tunelach spędzali nawet całe tygodnie. Pod oblężonym miastem toczyło się codzienne życie. W piecach wypiekano chleb, z wykopanych studni czerpano wodę. Powietrze dopływało ciągami kominowymi z kamienic.

050

Mieszkańcy bogacili się, ale podziemne korytarze – źródło tego bogactwa – po II wojnie światowej niemal nie przesądziły losów Kłodzka. Miasto znalazło się w granicach Polski. Większość Niemców opuściła je, a w ich domach szybko zamieszkali rodacy zza Buga. Nie mieli pojęcia o podziemnym labiryncie. Dowiedzieli się o nim, gdy na przełomie lat 40. i 50. na murach kamienic pojawiły się rysy. Ściany zaczęły pękać i osuwać się. Coraz więcej budynków na starym mieście groziło zawaleniem. Powodów ich złego stanu było kilka: nie tylko rozległe piwnice, lecz także brak remontów i spływająca z twierdzy woda. Z pomocą przybyli inżynierowie z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, speleolodzy z Warszawy i górnicy z Wałbrzycha. W 1962 roku przystąpili do umacniania i zasypywania labiryntu. Dzięki nim ocalała większość zabytkowych budynków wokół rynku. Zdołano uratować ratusz i kamienice pierzei południowej, wschodniej i częściowo zachodniej. Niestety, całą północną pierzeję trzeba było wyburzyć. W latach 90. na miejscu zabytkowych kamieniczek powstały nowe budynki, kamienicopodobne.

059

Po zakończeniu prac zabezpieczających profesor Zbigniew Strzelecki zaproponował pozostawienie dostępu do niektórych tuneli i wytyczenie pod kłodzką starówką trasy turystycznej. Jej projekt został przygotowany w 1966 roku przez specjalistów z krakowskiej AGH. Rok 1966 przesądził o jej nazwie – ocalony średniowieczny labirynt stał się Podziemną Trasą Turystyczną im. 1000-lecia Państwa Polskiego. Dla zwiedzających otwarto ją 4 grudnia 1976 roku. Liczy sześćset metrów i pozwala przenieść się do średniowiecznego Kłodzka. Słyszymy gwar miasta, widzimy jego mieszkańców: praczki, piekarza, karczmarkę, kata i jego ofiarę.

049
Ostatnia egzekucja w Kłodzku odbyła się 11 września 1850 roku. 
Ścięto wówczas oskarżonego o morderstwo chłopa Józefa Treutlera z Dobrosławia.

047

Ulica Czeska straciła zabytkowe kamienice, ale wciąż szczycić się może siedemnastowiecznym pałacem. Należał do pochodzącego z Irlandii i Walii rodu Wallisów. To w tym pałacu w 1800 roku zatrzymała się pruska królowa Luiza wizytująca Kłodzko. Powitało ją trzydzieści sześć salw armatnich.

139

Drugą równie starą co ulica Czeska jest ulica Łukasiewicza. Swój początek bierze przy północnej pierzei rynku. Kamienice tu mniej ozdobne, a im dalej od centrum, tym gorzej.

127

103

Gdzieś w połowie ulicy stoi dziewiętnastowieczna kaplica pw. świętej Marii Magdaleny, część dawnego szpitala miejskiego. Jej fasadę zdobi figura Chrystusa Dobrego Pasterza z owcą na ramionach. To jedno z najstarszych przedstawień Chrystusa w ikonografii chrześcijańskiej, nawiązujące do znanych ze sztuki starożytnej wyobrażeń Hermesa. W kaplicy w pierwszą niedzielę miesiąca odprawiane są msze trydenckie.

104

Na końcu ulicy Łukasiewicza są klasztor klarysek i kościół pw. świętego Jerzego i świętego Wojciecha oraz Chrystusa Króla. Pod koniec XIII wieku stała tu kaplica joannitów. Dwa stulecia później jej miejsce zajęły klasztor i kościół pw. świętego Jerzego ufundowane dla bernardynów przez księcia Henryka I Podiebradowicza i jego żonę Urszulę. Bernardyni mieszkali w Kłodzku (z ponad stuletnią przerwą, gdy opuścili miasto opanowane przez luteranów) do kasaty zakonu w 1810 roku. Wówczas kościół został zamieniony na magazyn, a w klasztorze urządzono biura dla oficerów, mieszkania dla żołnierzy oraz szpital. Po II wojnie światowej w klasztorze zamieszkały siostry klaryski od wieczystej adoracji przybyłe tu ze Lwowa.

W 2015 roku w kościele pod pokrywającymi sklepienie warstwami farby odkryto freski Karola Dankwarta, nadwornego malarza króla Jana III Sobieskiego.

 137

138

 Wróćmy na rynek. Tam można skręcić w ulicę Wita Stwosza, a wtedy

„Uliczką pod cienistą arkadą
przejdziesz na kamienny most
między rząd świętych
zastygłych w gadatliwym baroku...”

017

Kamienny most, o którym pisze kłodzka poetka Anna Zelenay, to most świętego Jana, potocznie zwany mostem Wita Stwosza. Pochylając się nad kanałem Młynówka, łączy stare miasto z Wyspą Piasek. Nie wiadomo, kiedy rozpoczęto jego budowę. Według jednych źródeł był to rok 1281 (taki wykuto pod figurą Chrystusa na krzyżu, jedną z sześciu zdobiących balustradę). Kronikarz Georg Promnitz twierdził jednak, że pierwszy kamień – węgielny – położono pięć lat później. Różnica jest niewielka. Most budowano długo, bo aż do końca XIV wieku. Dawniej zwany był „mostem na jajach”, bo do łączenia kamiennych bloków użyto zaprawy z dodatkiem kurzych jaj, które mieszkańcy Kłodzka i okolic byli zobowiązani dostarczać na budowę.

001

Most opiera się na trzech potężnych filarach. Niegdyś zamykały go dwie bramy miejskie: Górna i Dolna. Rozebrano je dopiero na początku XX wieku.

007

010

Zdolności średniowiecznych budowniczych i kurze jajka sprawiły, że most przetrwał do naszych czasów. Niestraszne mu były wojny i powodzie nękające miasto i dziś jest jednym z najciekawszych zabytków Kłodzka.

008

W XVII i XVIII wieku balustrady mostu zaczęto dekorować figurami świętych. Pierwsza figura wotywna, Pieta, stanęła w 1655 roku. Po niej na moście pojawili się: święty Nepomucen, święty Franciszek Ksawery, Chrystus na krzyżu z postacią świętej Marii Magdaleny, święty Wacław, a także Ukoronowanie Najświętszej Marii Panny z Trójcą Świętą. Ta osobliwa galeria barokowych figur sprawia, że kłodzki most przypomina most Karola w Pradze. Tamten szczyci się aż trzydziestoma postaciami, ale za to nasz jest starszy. Figury były darami hojnych i zamożnych, ale i grzesznych mieszczan oraz miejscowej szlachty. Ich fundowanie wiązało się z różnymi intencjami, a wybór patronów nie był przypadkowy.

004  005

Święty Franciszek Ksawery to patron Kłodzka. Jego figura stanęła na moście w 1714 roku jako wotum po zarazie, jaka nawiedziła miasto. Towarzyszą mu trzej chorzy oraz Hindus symbolizujący misjonarską działalność świętego na Dalekim Wschodzie.

003

Święty Nepomucen, kiedyś niezwykle popularny na Śląsku, miał chronić przed powodzą. Ten z mostu świętego Jana, ustawiony w 1707 roku przez Franza von Goetzena i jego żonę księżniczkę Lichtenstein, jest jedną z pierwszych figur świętego na ziemi kłodzkiej. Według legendy kanonik Jan Nepomucen został utopiony w Wełtawie na rozkaz króla Wacława IV, bo nie chciał zdradzić tajemnicy spowiedzi królowej Zofii. Gdy tonął, na powierzchni wody pojawiły się gwiazdy. Prawdopodobnie przyczyna nieporozumienia przyszłego świętego z władcą miała polityczny charakter, ale legenda miała mocniejszą siłę przebicia i Nepomucen często przedstawiany jest z palcem na ustach i pięcioma gwiazdami nad głową.

145

Inna rzeźba z kłodzkiego mostu, Święta Trójca z ukoronowaniem Najświętszej Marii Panny, też ma związek ze zbrodnią. Pod koniec XVII wieku Otto Ferdynand von Fitchen, właściciel dóbr w Gorzuchowie koło Kłodzka, zamordował, osobiście lub za pośrednictwem wynajętych zbirów, swoją żonę Barbarę. Kilka lat później na rynku sam położył głowę pod katowski topór. Jego syn, baron Franz Ferdynand von Fitchen, w 1714 roku ufundował na moście figurę jako wotum przebłagalne za zbrodnię ojca.

002

Warto też zwrócić uwagę na ideologiczną wymowę rzeźby. Zamieszkujący ziemię kłodzką protestanci nie uznawali kultu Matki Bożej i czcili wyłącznie Trójcę Świętą. W połowie XVII wieku cesarz Ferdynand II Habsburg, zagorzały katolik, wydał dekret o poddaniu księstw austriackich pod opiekę Marii Immaculaty (Niepokalanej). Rzeźba ufundowana przez von Fitchena przedstawia Trójcę Świętą koronującą Matkę Bożą na tle wielkiego obłoku – symbolu nieba.

Most świętego Jana prowadzi na Wyspę Piasek, teren dawnego podgrodzia. Wyspa leży między Nysą Kłodzką a kanałem Młynówka. To położenie sprawia, że nieraz zalewała ją woda. Jedna z najstraszniejszych powodzi wydarzyła się całkiem niedawno, bo w lipcu 1997 roku.

009

064

066

Spełniła się wówczas przepowiednia miejscowego jasnowidza Filipa Fediuka, zwanego Filipkiem. Mieszkał w położonym w Kotlinie Kłodzkiej Waliszewie. Był niepozornym, zamkniętym w sobie człowiekiem, obdarzonym darem przewidywania przyszłości. W roku 1975 wypowiedział prorocze słowa: „Kiedy spotkają się trzy siódemki, kataklizm przyjdzie. Wówczas wilk się w Kłodzku wody napije. Ale ostateczny potop nadejdzie, gdy trzy dziewiątki staną obok siebie, i lew kłodzki pysk w wodzie umoczy”. Siódmego lipca 1997 roku powódź zalała niemal cały Dolny Śląsk. W Kłodzku woda – której poziom podniósł się o ponad 8,7 metrów powyżej zwykłego – sięgnęła pyska wilka, płaskorzeźby zdobiącej kamienicę na Wyspie Piasek przy ulicy Grottgera 5. Proroctwo Filipka spełniło się, ale szczęśliwie dla miasta tylko połowicznie. Dziewiątego września 2009 roku lew na rynku nie napił się wody.

 063

140

Płaskorzeźba wilka powstała w 1927 roku. Jej autorem jest kłodzki rzeźbiarz Franz Wagner. Modelem był owczarek niemiecki Greif (Nowicjusz), należący do rodziny Böse. Sam budynek wzniesiono najprawdopodobniej w pierwszej połowie XVII wieku i przebudowano w latach 1920–1925 z przeznaczeniem na aptekę.

Franz Wagner jest też twórcą rzeźby świętego Krzysztofa umieszczonej we wnęce ściany kościoła pw. Matki Bożej Różańcowej.

 015

Historia świątyni jest bardzo burzliwa i ściśle wiąże się z dziejami zakonu franciszkanów, a ci nie mieli do Kłodzka szczęścia. Przybyli do miasta w XIII wieku. Wtedy też zaczęli budować świątynię i klasztor. Ponieważ oba budynki znajdowały się poza murami miejskimi, zakonnicy byli narażeni na wrogie ataki. Po raz pierwszy musieli opuścić klasztor w XV wieku, w czasie wojen husyckich. W XVI stuleciu wypędzili ich luteranie. Po stuletniej tułaczce zakonnicy wrócili i przystąpili do budowy nowej świątyni, tej którą dziś możemy podziwiać. W 1810 roku znów zostali usunięci na mocy dekretu carskiego o sekularyzacji zakonu. Na dobre powrócili do Kłodzka po II wojnie światowej.

 006
Kościół i klasztor franciszkanów najpiękniej prezentują się z mostu świętego Jana.

013

012

Budynki franciszkanów były niszczone nie tylko przez wojny, ale też powodzie. Ślady po ostatniej, z 1997 roku, wciąż widać na murach kościoła i klasztoru. Poziom wody wskazuje niebieska tabliczka (po prawej stronie, nad tablicą informacyjną).

 018

019

Na placu Franciszkańskim stoi figura patrona zgromadzenia, świętego Franciszka z wilkiem. Wilk był postrachem mieszkańców i zwierząt włoskiego miasteczka Gubbio. Święty Franciszek zdołał go poskromić.

016

Tuż obok, na klasztornym murze, siedzą dwa koty. Chociaż Franciszek kochał zwierzęta, koty nie mają z nim nic wspólnego. To Fusia i Bury, bohaterowie bajki dla dzieci Tajemnica i czary Glacelli napisanej przez Ładę Ponikowską i Martę Zilbert. Bajkowe koty siedzą też w innych miejscach miasta, upodobały sobie zwłaszcza szkoły.

046
Kot na murze otaczającym Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego.

044  045
Koty na murze otaczającym szkołę społeczną.

W Kłodzku nie brak też innych ciekawych pomników. Przy ulicy Traugutta stoi kamień z wizerunkiem kapelusza. Nazywany jest Kamieniem Napoleona, bo według legendy upamiętnia miejsce, gdzie wiatr strącił Napoleonowi kapelusz z głowy. W rzeczywistości wyryty na kamieniu kapelusz to tropikalne nakrycie głowy niemieckich wojsk kolonialnych, kamień zaś upamiętnia niemieckie zdobycze terytorialne w Afryce. A Napoleon nigdy w Kłodzku nie był.

131

Pisałam o historii Kłodzka, o tym, że przechodził z rąk do rąk. Niech symbolem tych dziejowych zawirowań będzie wysoki monument z reklamą PZU stojący niedaleko kładki na Młynówce. Szklane tafle, w których przeglądają się wieże kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, kryją pewną tajemnicę. Na początku XIX stulecia niemieccy mieszkańcy Kłodzka wnieśli tu pomnik hrabiego Friedricha Wilhelma von Götzena jako wyraz wdzięczności za obronę miasta podczas wojen napoleońskich. Po II wojnie światowej, kiedy niemieckich mieszkańców zastąpili polscy osadnicy, pomnik hrabiego został przerobiony zgodnie z duchem czasu i stał się symbolem wdzięczności dla Armii Czerwonej i przyjaźni polsko-radzieckiej. Po przewrocie 1989 roku pięcioramienna gwiazda zniknęła, a pomnik – również z duchem czasu – został kolumną reklamową.

134

Na zakończenie kilka ciekawostek: 

Niektóre źródła podają, że w 1398 roku w Kłodzku powstał jeden z najstarszych zabytków piśmiennictwa polskiego Psałterz floriański.

W Kłodzku nakręcono sceny kilku filmów, między innymi Pierwszy dzień wolności, Afonia i pszczoły, Boża podszewka, Klakier, Sezon na leszcza oraz 18 i 21 odcinek serialu Czterej Pancerni i pies.

W 1800 roku podczas podróży po Śląsku Kłodzko odwiedził John Quincy Adams, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych. 

Pisząc ten tekst, korzystałam z książek: 

S. Adamczak, K. Firley-Adamczak, Stare miasta, De Agostioni, Warszawa 2011.
J. Chorzępa, Fortyfikacje nowożytne, De Agostini, Warszawa 2011.

Oraz licznych materiałów reklamowych dostępnych w Punkcie Informacji Turystycznej, informacji w zwiedzanych obiektach, a także banerów na murze klasztoru franciszkanów przygotowanch przez uczniów klasy 1 i 2 Społecznego Liceum Ogólnokształcącego oraz klasy 3 Społecznego Gimnazjum w Kłodzku wiosną 2018 roku.

czerwiec 2018